Jak się spakować w sakwy – wyprawa rowerowa

Tytułem wstępu

Wakacje 2018. Pomysłów było wiele. Jedne bliższe zrealizowania, inne mniej. W sumie były duże szanse, że zrealizuje się pewien wypracowany schemat. Ale tak się nie stało. Ze schematu pozostał jeden stały punkt – działka nad jeziorem. Potem Hania oznajmiła, że ona chce jechać na obóz. OK. Znaleźliśmy obóz. Emil za to zapytał, czy możemy zobaczyć wszystkie latarnie morskie w Polsce. Pomyślałam (i powiedziałam) – możemy. Jeszcze bardziej potem rozmawiałam z Agnieszką i Agnieszka rzuciła hasło, że planuje z Zuzą nadmorską wyprawę rowerową. I to był punkt zwrotny 🙂 Agnieszka odbyła tygodniową wyprawę rowerową ze swoją córką Zuzią rok temu, a ja jej bardzo bardzo pozazdrościłam. Więc jak Aga rzuciła hasło to ja w sumie nie zastanawiałam się długo, ale podałam dwa warunki: termin (wtedy, kiedy Hania będzie na obozie) i trasa – wybrzeże polskie bo Emil chce odwiedzić wszystkie latarnie morskie w Polsce. Aga miała już co prawda inny plan, ale stała się rzecz wspaniała i udało nam się to wszystko pogodzić. Hurrrraaaaa!!!!! No i zaczęło mne gnębić pytanie – jak się spakować w sakwy…

Przed nami planowanie i pakowanie:)

Wyprawa rowerowa w liczbach (nasza pierwsza wyprawa:)

406 km wybrzeża;

997 km na dojazd do Świnoujścia i powrót z Gdańska do domu;

13 latarni do obejrzenia;

4 rowery;

2 mamy;

2 dzieci;

co najmniej 8 sakw;

14 dni przygody;

14 albo 15 noclegów;

prawdopodobnie 14 razy rozbijanie i składanie namiotów (z jakiegoś powodu nikt nie chce zarezerwować kwatery nad morzem w sierpniu na jedną dobę…);

13 spacerów po schodach na szczyt latarni morskiej i z powrotem;

około 42 posiłków nie wiadomo gdzie 🙂

jakieś 2 000 000 (słownie: dwa miliony) pytań: daleko jeszcze? (i to niekoniecznie muszą pytać dzieci;);

90 litrów objętości przestrzeni pakowej (mojej i Emila, nie mam pewności ile litrów ma Aga z Zuzą);

214 złotych na dotarcie całej czwórki do Świnoujścia;

nieco mniej (lub więcej jak to będzie IC) na powrót z Trójmiasta do stolicy;

88 pozycji na liście rzeczy do spakowania i cały czas jest podejrzenie, że nie jest to katalog kompletny… co w zestawieniu z podejściem “pakujemy tylko niezbędne minimum” brzmi dość zabawnie. Swoją drogą dobrze, że nie policzyłam nigdy ile pozycji ma taka lista, gdy na wakacje jedziemy samochodem, a czasem nawet dwoma… istnieje prawdopodobieństwo, że liczba ta zbliżałaby się do czterocyfrowej…

478,5 h rozważań, co, po co, dlaczego, jakim sposobem, za ile, kiedy, gdzie… no i najważniejsze – jak się spakować w sakwy 🙂

Finalna lista pakowa – co i jak spakować w sakwy

wygląda tak:

> spodnie długie/legginsy

> spodnie krótkie / szorty

> t-shirt bawełniany

> t-shirt rowerowy

> bluzka z długimi rękawami

> bluza / polar

> skarpetki

> majtki

> piżama

> czapka (od wiatru)

> czapka od słońca

> kurtka na deszcz

> klapki/crocsy

> buty na rower

> adidaski na zmianę / trampki

> przytulanka

> ręcznik

> kostium / kąpielówki

> lornetka

> namiot

> mata do spania

> śpiwory

> plecak na piesze wycieczki bez roweru

> chusteczki nawilżane

> patyczki do uszu

> tonic do twarzy

> krem do rąk

> balsam do ust

> papier toaletowy

> płyn do kąpieli

> gąbka

> kremy na słońce

> krem po opalaniu

> plastry

> pasty do zębów

> szczoteczki do zębów

> szczotka do włosów

> lekarstwa: Nurofen, coś na biegunkę, coś na gardło, plastry, bandaż, gaziki, octenisept, fenistil, maść na otarcia, altacet

> latarka/ czołówka

> kask rowerowy

> rękawiczki rowerowe

> okulary przeciwsłoneczne rowerowe

> bandana/chustka na szyję

> peleryna na deszcz

> sznurek

> spinacze

> taśma macgajwerka

> miękki drut

> torebki foliowe

> trytytki

> torebki strunowe

> nożyczki

> pilniczek

> pinceta

> kubeczek

> talerzyk

> sztućce

> zapalniczka

> plandeka

> scyzoryk

> aparat fotograficzny + baterie + karta zapasowa

>telefon + ładowarka

> power bank

> mapa (trasa z googla)

> saszetka i pieniądze

> dokumenty i ubezpieczenie dla rowerzystów

> gry dla dzieci

> notes i długopis

> małe kredki

> zapasowa dętka

> łyżka do zdjęcia opony

> zestaw kluczy imbusowych

> skuwacz i spinki do łańcucha

> pompka

> smar i szmatka

> linki gumowe z hakami

> zapięcie do roweru

> kombinerki

> klucz nastawny

> taśma izolacyjna

> przedłużacz

SZOK SZOK SZOK

Nawet nie chcę myśleć, o ile wydłuża się taka lista, kiedy planuje się samemu gotować, ponieważ nie umiem sobie wyobrazić zapakowania “kuchni” na rower 🙂 A ludzie to robią, serio 🙂 Powinnam chyba też przemilczeć fakt, że gdybym tę listę szykowała sama, to nie znalazłyby się na niej wszystkie te rzeczy, które przywodzą na myśl sklep budowlany albo warsztat… no bo skoro rower działał przez ostatnie dziesięć lat, to dlaczego miałby nie działać właśnie teraz… (chociaż nasuwa mi się takie porównanie do tych “przysłowiowych” skarpetek, co to same wchodzą do pralki i się piorą… może do garażu przychodzą jakieś krasnoludki albo rower sam się regeneruje:) Ot przemyślenia amatorki przed pierwszą wyprawą;)

Natomiast trochę pocieszające jest to, że częścią bagażu można się podzielić, nie potrzebujemy dwóch albo trzech zestawów kluczy, czy dwóch apteczek. Albo 4 past do zębów;)

A na przykład dzieci twierdzą, że w swoje sakwy zapakują zapasowe zabawki 🙂

Jakie sakwy

Przed wyjazdem warto zrobić próbne pakowanie. Sprawdzić czy wszystko co zaplanowaliśmy zmieści się w sakwach. Jak się spakować w sakwy i logicznie poukładać rzeczy, aby w drodze wiedzieć gdzie czego szukać. Dlaczego? Ponieważ jak zacznie padać to nie chcesz szukać po omacku, gdzie jest Twoja kurtka przeciwdeszczowa;)

Po lekturze wielu wpisów w sieci na temat “jakie sakwy”- ja wybrałam największe, 60 litrowe nieprzemakalne Crosso – na pusto robią wrażenie o g r o m n y c h !!!! Może się jednak okazać, że jak zaczniesz się do nich zbliżać z kolejnymi niezbędnymi rzeczami, ich pojemność znacząco i szybko się skurczy. Jeśli okaże się, że naszykowaliśmy za dużo, jest jeszcze chwilka na zmiany:)

W skrócie, dlaczego wybrałam akurat te – ponieważ Crosso to bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Jak ktoś potrzebuje więcej szczegółów, odsyłam do Karola z Kołem się toczy (link na końcu wpisu).

Emil w porcie

Planowanie trasy

Miałyśmy z Agą określony kierunek i punkty początkowy i docelowy, potem usiadłyśmy do mapy i zaczęłyśmy planować trasę dokładnie.

Na wstępie spisałyśmy rzeczy i miejsca, które są tzw. atrakcjami po drodze, oczywiście z uwzględnieniem wszystkich latarni (bo ta wyprawa wiodła szlakiem latarni morskich). Następnym krokiem było rozpisanie trasy na odcinki dzienne. Potem podział odcinków dziennych na mniejsze. Potem wytypowanie potencjalnych miejsc noclegowych.

Teoria wyglądała obiecująco. Mieliśmy do przejechania od 25 do 40 km dziennie. Oznacza to jakieś 4 do 5 godzin w ciągu dnia na rowerze. Z dziećmi – przypominam:) Te dzienne odcinki wstępnie podzieliłyśmy na krótsze, od atrakcji do atrakcji, od pikniku do noclegu itp.

Na kilka dni przed wyjazdem czułam się przygotowana. Resztę miało zweryfikować życie. I zweryfikowało – pozytywnie. Okazało się, że wszystko się udało, bagaż i pakowanie się sprawdziły. Co więcej, dowiedziałam się o sobie wielu nowych rzeczy:) I przekonałam, że ludzie w świecie są pomocni i życzliwi ( w większości;)

Przy okazji szykowania się do wyprawy odkryłam, jaki ogrom atrakcji ulokowany jest wzdłuż polskiego wybrzeża, a i myślę, że jest ich co najmniej dwa razy tyle, gdyby oddalić się o więcej niż 500 m od obranej przez nas trasy. Z całą pewnością można trasę wzdłuż wybrzeża przejechać razy kilka i za każdym razem odkrywać coraz to nowe miejsca:) Dlatego też warto “po swojemu” przejrzeć mapę i przewodniki po okolicy i wybrać coś dla siebie:) Ponieważ każdy lubi co innego.

O zaplanowanych przez nas atrakcjach można przeczytać tutaj.

Przydatne linki

Szykując się do mojej pierwszej wyprawy rowerowej pomocne mi były wpisy i filmiki Karola z bloga Kołem Się Toczy. Ponieważ Karol odbył “jakieś miliony” wyjazdów rowerowych to na prawdę wie jak się spakować w sakwy:) nawet z kuchnią:) Karol – dzięki za mega fajną robotę!

Wiele cennych informacji jest też u Anity na blogu B’Anita – Banita Travel  – Anita – super robota, dzięki! A ponieważ jest kobietą, zupełnie jak ja (hihihi) to tym bardziej chętnie zaglądam:)

Na starówce w Gdańsku

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *